Obsidian to nie zwykła aplikacja do robienia notatek
Obsidian nie przypomina klasycznych edytorów. To narzędzie, które od początku projektowano z myślą o osobach pracujących z wiedzą – takich, które nie tylko piszą teksty, ale też przetwarzają informacje, analizują, uczą się, tworzą. I właśnie dlatego tak skutecznie wypiera Worda, OneNote’a, Evernote’a czy Notion. Bo daje coś, czego one nie mają – pełną kontrolę nad naszymi notatkami, elastyczność, prywatność i prawdziwą możliwość budowania własnego systemu pracy.
Obsidian działa lokalnie. Nasze notatki to zwykłe pliki tekstowe, które leżą na naszym dysku i które możemy otworzyć w dowolnym programie. Nie ma tu żadnej chmury, żadnej bazy danych. Nie jesteśmy zależni od serwerów firmy, subskrypcji czy łącza internetowego. Nasze notatki to proste pliki, zapisane w formacie Markdown, ale powiązane ze sobą w spójny system.
Darmowa czy płatna wersja Obsidian – co warto wiedzieć?
To, co wielu zaskakuje, to fakt, że Obsidian w wersji darmowej daje naprawdę dużo. Możemy korzystać z większości funkcji: systemu linkowania notatek, widoku grafu, folderów, tagów, szablonów, a także z ogromnej liczby wtyczek. Co ważne – nie ma żadnych ograniczeń funkcjonalnych ani czasowych, a program możemy legalnie używać również komercyjnie, o ile jesteśmy jedynym użytkownikiem.
Płatne funkcje pojawiają się tylko wtedy, gdy potrzebujemy czegoś więcej:
- Obsidian Sync – płatna synchronizacja notatek między komputerem, telefonem i tabletem, z pełnym szyfrowaniem end-to-end. Świetna opcja, ale nieobowiązkowa – możemy zamiast tego używać Dropboxa, Gita czy innego rozwiązania. Wystarczy doinstalować odpowiednią wtyczkę.
- Obsidian Publish – możliwość opublikowania naszej bazy wiedzy jako eleganckiego, klikalnego serwisu internetowego. Przydatne np. do kursów, dokumentacji czy dzielenia się wiedzą.
- Licencja zespołowa – wymagana tylko wtedy, gdy aplikacja ma być instalowana i używana przez wiele osób w firmie lub organizacji, albo gdy firma chce mieć dostęp do wsparcia technicznego.
W praktyce oznacza to, że jeśli pracujemy samodzielnie – nawet zarobkowo – możemy spokojnie używać wersji darmowej bez żadnych ograniczeń czy obaw o legalność.
Obsidian – Cennik
Podstawowa wersja Obsidiana jest całkowicie darmowa – także do użytku komercyjnego, jeśli pracujemy samodzielnie. Ceny płatnych planów zaczynają się od 4 dolarów miesięcznie – tyle kosztuje Obsidian Sync. Najdroższa opcja to licencja dla zespołów, która kosztuje 50 dolarów rocznie za użytkownika i jest wymagana tylko wtedy, gdy program ma być używany przez wiele osób w firmie lub organizacji. Wszystko inne – wtyczki, linkowanie, graf, tagi – mamy za darmo.
Format Markdown
Każdy plik w Obsidianie to po prostu tekst zapisany w lekkim i uniwersalnym formacie Markdown. Dla użytkowników oznacza to jedno: notatki są przejrzyste, szybkie i odporne na techniczne problemy.
Aby korzystać z Obsidiana nie trzeba jednak znać żadnych znaczników Markdown, ponieważ Obsidian udostępnia menu kontekstowe pomagające w formatowaniu. Docelowo warto nauczyć się znaczników Markdown, bo pisanie tekstu z ich wykorzystaniem jest dużo szybsze, a Obsidian i tak „w locie” zamienia treści pisane w formacie Markdown w wizualnie sformatowany tekst.
Dzięki zapisowi notatek w formacie Markdown pliki są „czyste”. Łatwo możemy przenieść je na bloga, do WordPressa, wysłać mailem, załączyć do prezentacji. Bez problemów z formatowaniem, układem tekstu czy niespodziankami, które czasami generuje np. Word, gdy próbujemy przekopiować tekst napisane za jego pomocą do innej aplikacji.
Linkowanie notatek, czyli nasza osobista Wikipedia
Jedną z funkcji, która naprawdę zmienia sposób pracy, jest możliwość łączenia notatek między sobą. W Obsidianie wystarczy wspomnieć nazwę innej notatki, a automatycznie pojawia się między nimi połączenie. Co więcej, program pokaże nam również, które inne notatki prowadzą do tej – nawet jeśli w ogóle o tym nie pamiętaliśmy. W ten sposób powstaje prawdziwa sieć wiedzy, a nie tylko zbiór plików wrzuconych do folderów.
To dokładnie to, co robi Wikipedia – tylko że tym razem to my tworzymy powiązania – decydujemy sami, co ma sens i co warto ze sobą połączyć. Z czasem powstaje struktura, której nie da się odtworzyć w żadnym klasycznym edytorze.
Foldery, tagi i pełna swoboda organizacji
Jeśli lubimy trzymać wszystko w folderach – nie ma problemu. Możemy tworzyć katalogi, podkatalogi, układać pliki tak, jak nam wygodnie. Ale możemy też korzystać z tagów i mieć wszystko zorganizowane według tematów, niezależnie od lokalizacji. Możemy też polegać wyłącznie na linkowaniu i wyszukiwarce – bo działa błyskawicznie i naprawdę skutecznie.
Dodatkowo każda notatka może mieć tzw. konspekt, czyli automatycznie generowany spis treści oparty na nagłówkach. To szczególnie przydatne przy dłuższych tekstach – jednym kliknięciem przeskakujemy do dowolnej sekcji dokumentu.
Wizualizacja połączeń – mapa naszej wiedzy
Obsidian potrafi pokazać nasze notatki jako graficzny graf połączeń. Wygląda to trochę jak sieć neuronowa – punkty to pliki, linie to linki. Widok ten pozwala zobaczyć, jak rozrasta się nasza baza wiedzy, gdzie są skupiska tematów, co się ze sobą łączy. I co ważne – wszystko to działa automatycznie, bez potrzeby ręcznego rysowania czegokolwiek.
To nie tylko ciekawostka. Czasem wystarczy rzut oka na mapę, żeby zobaczyć, które wątki warto pogłębić albo gdzie coś nam umknęło.
Wtyczki – czyli zróbmy z Obsidiana narzędzie, jakiego potrzebujemy
W wersji podstawowej Obsidian to świetny notatnik. Ale prawdziwa moc zaczyna się wtedy, gdy odkryjemy system wtyczek. Możemy doinstalować dokładnie te funkcje, które są nam potrzebne. I to jest na prawdę genialne – dostajemy bowiem lekką aplikację, którą sami możemy dostosować dokładnie pod swoje potrzeby.
Chcemy kalendarz z dziennymi wpisami? Jest. Chcemy planować zadania na tablicy kanbanowej? Proszę bardzo. Potrzebujemy widoku listy zadań z checkboxami? Gotowe. A może szukamy czegoś bardziej zaawansowanego – jak zapytania wyciągające dane z naszych notatek i prezentujące je w formie tabel? Tego też nie brakuje.
Obsidian daje ogromną swobodę – możemy używać go jako dziennika, jako bazy klientów, jako narzędzia do pisania książki albo organizowania badań naukowych. Wszystko zależy od nas.
Jak może wyglądać praca z Obsidianem w praktyce
Załóżmy, że tworzymy nowy projekt – na przykład kurs online, serię artykułów, plan działań dla klienta albo po prostu chcemy uporządkować notatki z książek. W klasycznym podejściu mielibyśmy foldery, Worda, może Excela, do tego jeszcze coś w chmurze i listę zadań w jakiejś apce. W Obsidianie wszystko to możemy mieć w jednym miejscu – i to w takiej formie, w jakiej naprawdę da się z tym wygodnie pracować.
Zaczynamy od stworzenia katalogu dla projektu. W nim umieszczamy notatki tematyczne: plan główny, harmonogram, materiały źródłowe, robocze pomysły, szkice. Każda z tych notatek może być połączona z innymi, a my poruszamy się po nich jak po strukturze strony internetowej. Linki prowadzą tam, gdzie chcemy, a po chwili przestajemy czuć, że w ogóle „przełączamy się” między plikami – to po prostu jedna duża, żyjąca przestrzeń robocza.
Zadania możemy oznaczać w prosty sposób – jako listy, które da się łatwo przeszukiwać i filtrować. Jeśli potrzebujemy, doinstalujemy tablicę kanban, na której wizualnie ustawimy kolejne etapy pracy. Wszystko to działa wewnątrz Obsidiana. Nie musimy się rozpraszać na inne aplikacje.
Co ważne – możemy wracać do takiej bazy nawet po kilku miesiącach i nie musimy niczego „rozgryzać od nowa”. Linki, tagi i układ plików pozwalają błyskawicznie przypomnieć sobie kontekst, powiązania, tok myślenia. To ogromna przewaga nad porozrzucanymi notatkami w różnych programach.
Czym Obsidian różni się od Notion, Worda czy Evernote
To pytanie pojawia się bardzo często – i słusznie. Bo przecież te aplikacje już istnieją i też pozwalają robić notatki. Gdzie więc leży różnica?
Najprostsza odpowiedź: Obsidian nie narzuca nam żadnej struktury. Notion to świetne narzędzie, ale zamknięte w konkretnej wizji pracy i nie aż tak konfigurowalne jak Obsidian. Evernote to z kolei klasyczny zbiornik na notatki, ale bez tak głębokiego powiązania między nimi. Word to po prostu edytor dokumentów, który kompletnie nie radzi sobie z organizacją większej całości. A Obsidian? To system, który możemy zbudować sami od zera – dokładnie tak, jak nam odpowiada. Dzięki systemowi wtyczek Obsidian może być dokładnie tym, czym chcemy, żeby był.
Drugą różnicą jest lokalność i prywatność. Wszystko mamy na swoim dysku. Nie ma tu chmury, subskrypcji, ograniczeń transferu. Możemy pracować offline, ale synchronizować pliki po swojemu – na przykład przez Git czy Dropboxa. A jeśli kiedyś będziemy chcieli się z Obsidiana przenieść gdzie indziej – nie ma problemu. Wszystko jest w postaci zwykłych plików tekstowych. Przeniesiemy je nawet na pendrivie.
Sprytne triki, które robią różnicę
Obsidian to narzędzie, które im dłużej używamy, tym bardziej doceniamy. Na początku możemy korzystać z podstaw, ale z czasem odkrywamy drobne funkcje, które robią ogromną różnicę.
Możemy jednym skrótem klawiszowym otwierać dowolną notatkę, przeszukiwać zawartość, przeskakiwać między dokumentami. Możemy tworzyć własne szablony – np. dla nowego wpisu na bloga, rozmowy z klientem albo rozdziału książki. Możemy zaznaczyć fragment tekstu i jednym kliknięciem przenieść go do osobnej notatki, zachowując linki między nimi.
Wszystko to sprawia, że Obsidian zaczyna działać trochę jak rozszerzenie naszej głowy. Nie chodzi tylko o przechowywanie informacji. Chodzi o to, że możemy je porządkować, rozbudowywać, łączyć i analizować – bez chaosu.
Dlatego Obsidian to narzędzie, które zmienia wszystko, jeśli chodzi o notowanie.
